Wzrok niewidzącym się stanie
Powieki opadną po kres czasu
A oczy wyobraźni nie zapomną koloru dobrych oczu
Umrę, gdy umrzesz
Będę kochać, gdy Ty przestaniesz
Nie zapomnę, gdy odejdziesz w zapomnienie tego świata.
...
Idealizacja spraw zwykłych to sposób idealny na wyzbycie się szarości życia. Czasem wymyślone wizerunki człowieka, rzeczy, mogą stać się jedynymi talizmanami szczęścia. Wystarczy posłużyć się wyobraźnią- wyeliminować to co przeciętne, wyeksponować ponętne komponenty i nadać sens temu, co sensu być może nie ma. Za mało jest podniet w tym świecie, jeśli tylko na którąś trafię nie będę się opierać. Lecz wiem coś smutnego, nie trafię na nic co piękne i jednocześnie prawdziwe, dlatego fantazja może mnie zaprowadzić tam gdzie chcę. Wszystko jest ułomne, nic się nie zmienia, tylko mój umysł może nadać określone kształty. Świadomie tworzę wizerunki przyziemne, jedynie odrobinę okraszone odmiennością. Wszystko to jednak jest ograniczone do zdrowego rozsądku, którego nauka to sprawa priorytetowa dla naszych życiowych nauczycieli. Jest jednak taki świat, niby pełen zakłamania, a jednak spontanicznie wyzwalający pokłady podświadomości. Świat snów- nie dla wszystkich dostępny, dla niektórych ograniczony do rzeczy widzianych oczyma codzienności. Dla mnie to świat najpiękniejszego koszmaru, ukochane miejsce, do którego pragnę wracać co noc. Wolę oglądać nocne mary, całować nieboszczyków, niż spoglądać w twarze zwykłych ludzi i wsłuchiwać się w ich paskudne głosy. Mówią mi, że ode mnie zależy moje życie, lecz wszystko co zgodne z konwenansami nie wzrusza mnie w żaden sposób, już wolę nic, niż bylejakość. To życie to pustka, którą skutecznie wypełniam nieziemskimi niezwykłościami. Gdyby nie sny i druga rzeczywistość, byłabym skazana na nicość- robiłabym to co wszyscy, bez konkretnego powodu. Teraz robię to co należy, by skutecznie udawać, ukrywać tę drugą stronę przed oczyma świata, by nie dać się zamknąć w zakładzie zamkniętym; tam gdzie zapewne jest moje miejsce na tym świecie. Sny rządzą się innymi prawami- tam umarli żyją….
Jaka szkoda, że nie mogę napisać w innym stanie umysłu....
Jaka szkoda, że nie mogę napisać w innym stanie umysłu....
gothia-valo 2010-10-08 11:38:03
Kim jestem? Pytam czasem samą siebie. Kimś czy nikim? Czy mogę mieć słabości, dobro i ujawnić się w takiej postaci? Nie, taka jest przypadłość tego padołu, takie jest zrządzenie naszego losu. Gdzie dobro i zło istnieje, tam zło jest silniejsze, choć dobro zwycięża. Paradoks paradoksalny, jak masło maślane, lecz wszystko się zgadza i jest jakie jest. Po prostu. Świat ma wszystkie kolory, lecz w każdym tlą się inne, odmienny mamy obraz tego, co w gruncie rzeczy naszym oczom jawi się tak samo. Dlaczego? Tak ma być jak jest, komu chce się nad tym zastanawiać... Sęk w tym, że niektórym się chce. Kiedy jakiś człowiek, niby podobny do nas, zachwala coś ponad niebiosa, a dla nas ma to neutralne znaczenie, czy mówiąc prościej, zwyczajnie nam się nie podoba to cóż innego w naszej głowie może się zrodzić jak nie refleksja. Oczy te same, ciało, krew i wszystko, a jednak istota inna. To ta tajemnica; ilu nas na świecie jest podobnych, różnych, zupełnie odmiennych, ale nigdy takich samych. Chyba tak jest, ale czy można mieć pewność odnośnie czegokolwiek w całej tej niepewności, w której nas umieszczono. Całe to życie może wcale się nie dzieje, taka tylko to zabawa i iluzja naszego jestestwa. Dziwne i trudne są do zrozumienia kwestie problemowe. Problem to chyba wszystko i nic w co jesteśmy uwikłani. Wszystko, gdy zadajemy tysiące pytań i myślimy, myślimy… Nic, gdy nie zastanawiamy się, ale to nie zmienia postaci rzeczy i problem sam o sobie przypomni. Nie pozbawia się nas tej przyjemności i cienia świadomości; tylko zawsze musi być znak zapytania; dla jednych mniejszy, dla mnie wielkości równej donośności i długości mego trwania. Nie mnie to jednak oceniać, przyznam, że niczego tu nie rozumiem, a jednak trwam i czasem gapię się na innych jak głupia na mądrych czy jak mądry na głupich. Nie ma to znaczenia i tak doskwiera wtedy tylko zdziwienie, niedowierzanie, konsternacja. Pomieszanie z poplątaniem, choć wszystko co ludzkie, co nam dane, teoretycznie takie proste i przystępne. A skrępowania na każdym kroku co nie miara i czemu sami nawzajem ulegamy takim instynktom. Wstyd, wstyd, bo nie rozumiemy samych siebie i świata, który sami tworzymy. Dla niektórych tylko małe zakłopotanie bo egzystują wyłącznie w obrębie swojego bytu; to tylko egoiści, nic nadzwyczajnego- normalka jakby to kolokwialnie ująć. Zażenowanie tą żenadą może być tak dobitne, tylko postradać zmysły można. A jakaż to ulga by była w tym szalonym świecie. Tylko niektórym to dane; może te istoty co jako głupki w naszych oczach się jawią w gruncie rzeczy to wybrańcy i szczęściarze. Któż to wie, ani ten mądry, ani ten głupi. Kilka faktów więcej w głowie, nie zmienia naszej pozycji, choć jest łatwiej, gdy przynajmniej nam się wydaje, że coś wiemy. I gdy jeszcze cała reszta przyzna nam rację, powiedzą ‘tak właśnie jest’- och co za ulga….. Lecz co pewnego może stworzyć ludzka ręka… ? (Zadumanie). Iluzje tworzymy perfekcyjne, o tak, to trzeba przyznać. Ból jest taki bolący i strach taki piekący- opieramy się tylko na tym co czujemy. Jakie są granice tej nieomylności? Chyba równe naszej niedoskonałości, choć trzeba przyznać i uznaniem obdarzyć pomysłodawcę tej rzeczywistości. Ciekawe to wszystko i nudne zarazem; pełne pasjonatów i lekkoduchów. Ciężko określić proporcję udziału tego co prawdziwe a co zmyślone. Powodzenia życzę wszystkim myślicielom, szkoda waszego czasu. Ale kto nie próbuje, ten nie ma; nawet jak nie dostanie co chciał to jest satysfakcja czy choćby uspokojone sumienie. Dla niewymagających zadowalające. Wymagający nie zajmuje się tym co niepewne, bierze to, co na tacy ma podane i wszystko na swoją korzyść przekształca. „ Mama mi dziś kupiła, piękną lalę. Tylko, kto się nią będzie bawił, gdy ja już urosnę” - całą radość zabiera zamartwianie się, niech ta iluzja, że będziesz dzieckiem na zawsze, trwa przynajmniej tak długo jak twoje dzieciństwo! Wymagasz, bierz, nie pytaj. Potem wyrzuć, spal, zapomnij, niech innych nurtuje to, co potencjalnie mogłoby gnębić Ciebie. Ale nie zwalaj tego na nich z premedytacją, przynajmniej udawaj skruchę, tego nieszczęśnika, który nic nigdy nie wie i jest taki biedny. Ludzie wtedy wybaczają myśląc, biedny głupek; a Ty zacierasz wtedy ręce i uśmiechasz się diabelsko, myśląc sobie ‘skoro ja głupek, to jakie z was debile’. Życie, życie, życie… zawsze będzie zabawne, śmieszne i też trudne, bolące, irytujące. Trzeba jakoś z twarzą z niego wyjść, choć to symbolicznie tylko pisząc, bo twarz prawdziwą można schować w zakamarkach wyłącznie swojej wiedzy i niewiedzy wszystkich dookoła. Bo gdy ktoś patrzy na Ciebie z litością, to nie oznacza wcale, że się z Ciebie nie nabija- weź na to poprawkę; bo nie tylko Ty coś próbujesz uzurpować, a wszyscy, choć większość nieudolnie. Lecz nie każdy ma nosa, żeby wywęszyć prawdziwe intencje innych, a wtedy to już można zginąć w tym świecie; jak zwierz bez węchu dla porównania obrazując. A śmierć nie jest przyjemna nawet dla samobójców, stanowi zawsze problem; widomo, że byłoby tak pięknie móc po prostu, bezboleśnie zniknąć. Nie da się, mamy tu trwać, mamy jeść i pić co świat daje i poddawać się naszym uczuciom, popędom; i tak całe to niedługie dla niektórych na szczęście życie. Ale są i tacy, których ten ziemski czas cieszy, nie wiem jak to robią, widocznie posiadają lepsze umiejętności imaginacji, no dla nich przemijanie jest trudniejsze, choć bytowanie tu w istocie bardziej sensowne i emanujące jakąś pozytywną energią, na którą niektórzy są odporni. Odmieńcy czy właśnie poprawni funkcjonalnie….? Zagadka. A recepta moja choć lekarzem nie jestem i ufać nie radzę… Zaufaj sobie- to jedyne co dostępne na wyciągnięcie ręki, choć bez gwarancji skuteczności. Inni potrafią bałamucić tylko swoimi iluzjami i mieszają w głowie sprowadzając wszystko do normalności, do zbyt prostej postaci. By zrozumieć coś więcej, trzeba wyjść poza ludzki rozum i czasem przestać patrzeć wyłącznie pod swoje nogi, należy podnieć wysoko głowę w stronę słońca, przymrużyć oczy; a w życiu przymknąć oko- właśnie przynajmniej jedno, na całą doczesność- traktować wszystko pół żartem, pół serio.
gothia-valo 2009-12-22 18:45:08